ammniam-omnie

KUCHNIA ROŚLINNA DLA MAŁYCH I DUŻYCH

Jestem edukatorką kulinarną, psychologiem, blogerką i autorką książek: „Więcej warzyw na talerzu” oraz „Kolorowa kuchnia roślinna”. Prywatnie – żona oraz mama Kacpra i Karoliny.

Fascynuje mnie zdrowe odżywanie, a w szczególności kuchnia roślinna. Uwielbiam jeść i eksperymentować w kuchni, szukając nowych połączeń i tworząc dania, które nie tylko dobrze smakują, ale również służą zdrowiu.

Od 2010 roku uczę zdrowego gotowania i opierając się na roślinnych przepisach, pomagam zmieniać nawyki żywieniowe. Piszę blog, prowadzę warsztaty kulinarne, tworzę przepisy na zamówienie oraz biorę udział w różnych projektach promujących zdrowy styl życia.

Moją misją jest budowanie świadomości na temat zdrowego odżywiania opartego na nieprzetworzonych czy niskoprzetworzonych produktach roślinnych (nie musi być to w 100% kuchnia roślinna) i będącego profilaktyką chorób cywilizacyjnych oraz troską o środowisko.

Chciałabym, aby na polskich stołach było więcej zdrowych dań z warzywami, strączkami, pełnymi ziarnami zbóż, orzechami i nasionami, a także by ludzie jedli świadomie, troszcząc się w ten sposób o zdrowie i samopoczucie swoje i swoich bliskich.

Moja przygoda z blogowaniem zaczęła się od… zdrowego odżywiania mojego synka Kacpra. Okazało się, że sposób, w jaki go żywiłam – bezcukrowo, naturalnie, bez gotowych dań w słoiku – nie był powszechny wśród innych mam. Wpadłam więc na pomysł, aby stworzyć blog ze zdrowymi przepisami dla dzieci i pisać o tym, jak olbrzymi wpływ na nasze zdrowie ma dieta.

Wybieram rośliny, bo… to one mają MOC. I to właśnie one powinny być podstawą diety każdego człowieka, bez względu na to, czy dieta ta zawiera mięso, czy też nie. Taka dieta oparta na roślinach jest najlepszą profilaktykę chorób cywilizacyjnych i służy ochronie środowiska. Poza tym rośliny są po prostu przepyszne, a do tego wyglądają pięknie!

Moje autorskie przepisy charakteryzują się… prostotą i ciekawymi połączeniami smakowymi. Dodatkowo są bardzo odżywcze – składają się ze zdrowych, niskoprzetworzonych składników – i co bardzo istotne, smakują zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Wiem, bo wszystkie konsultuję z domownikami i nieraz śmieję się, że posiadają atest: „testowane na rodzinie”.

Moją misją jest… zachęcanie ludzi do oparcia swojej diety na roślinach, a także pokazywanie im, że zdrowe jedzenie może smakować wspaniale i nie trzeba być mistrzem kuchni ani wydawać fortuny, aby na co dzień jeść zdrowo i karmić w ten sposób swoją rodzinę. Chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że to co jemy, ma wpływ na nasze zdrowie i środowisko.

Nie jestem weganką bo… sporadycznie zdarza mi się zjeść coś z dodatkiem nabiału np. klasyczną szarlotkę. Najczęściej podczas podróży albo będąc w tak zwanych gościach. Czasami też zjem coś wegetariańskiego, żeby za chwilę stworzyć wegańską wersję takiego dania.

omnie1
omnie2

Suplementuję… witaminę B12 z uwagi na to, że nie jem mięsa ani nabiału, a witaminy tej nie można pozyskać z roślin. Suplementuję też witaminę D. Tak naprawdę powinniśmy suplementować ją wszyscy, bez względu na sposób odżywiania, gdyż większość z nas ma jej deficyt. Ważne jest indywidualne dopasowanie liczby jednostek do każdego organizmu, dlatego w tym celu konieczne jest skonsultowanie się z lekarzem lub dietetykiem.

Oprócz kuchni roślinnej fascynuje mnie… medycyna stylu życia i fotografia (sama fotografuję swoje dania!). Najlepiej odpoczywam aktywnie, na łonie natury. Lubię spacery, jazdę na rowerze i bieganie. Uwielbiam też wspólny rodzinny wypoczynek, kiedy nigdzie się nie spieszymy i mamy dla siebie dużo czasu.

Moim ulubionym daniem jest… wszystko, co zdrowe! Najbardziej lubię pierogi z soczewicą lub szpinakiem, dania z makaronem, ziemniaki pod każdą postacią, wszelkie sałatki na bazie zielonych liści, smoothies. Ale uwielbiam też owocowe lody i… czekoladę.

Mój mąż… pod moim wpływem zmienił swoją dietę na zdrowszą i bardziej roślinną, choć nie zrezygnował zupełnie z mięsa i nabiału. Polubił natomiast zielone koktajle, falafele, wegańskie burgery i co ważne, schudł ponad 20 kilogramów !

Moje dzieci… przepadają za warzywami i owocami, lubią kasze, razowy makaron czy pestki słonecznika. Słodycze też lubią, ale nie sięgają po nie za często. Nie są na żadnej diecie i poza domem jedzą to, na co mają ochotę. Myślę, że w tym właśnie tkwi tajemnica uczenia dzieci zdrowego żywienia – w dawaniu im pewnej dozy wolności. Efekt jest taki, że wybierają zawsze to, co znają najlepiej, czyli warzywa, owoce, strączki, kasze i inne zdrowe produkty.